Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

MIĘDZY UTOPIĄ (EUROPEJSKĄ), A NADZIEJĄ

Aktualności

21.02.2017 15:09

Prof. Krzysztof Szczerski z powodzeniem łączy talent publicystyczny z wiedzą politologa i aktywnością oraz doświadczeniem polityka. Od sierpnia 2015 r. jest prezydenckim ministrem odpowiedzialnym za kształtowanie stosunków międzynarodowych. Fot. Andrzej Hrechorowicz/KPRP Prof. Krzysztof Szczerski z powodzeniem łączy talent publicystyczny z wiedzą politologa i aktywnością oraz doświadczeniem polityka. Od sierpnia 2015 r. jest prezydenckim ministrem odpowiedzialnym za kształtowanie stosunków międzynarodowych. Fot. Andrzej Hrechorowicz/KPRP

Myśli, obserwacje i oceny prof. Krzysztofa Szczerskiego

 Wybór cytatów z najnowszej książki

 

 

Utopia

 

Państwo narodowe to zło, trzeba je zlikwidować i powołać superpaństwo europejskie – ta wizja to jedna z najbardziej groźnych utopii europejskich.

 

Nie da się na dłuższą metę utrzymać takiej sytuacji: najpierw tworzymy system, a potem dostosowujemy do niego obywateli.

 

Unia Europejska cierpi dzisiaj na wszelkie negatywne przypadłości politycznej utopii zrodzonej z arogancji. Natomiast proces integracji europejskiej u swych początków nigdy nie był utopijny. Wręcz odwrotnie.

 

Znaczna część elit przyjęła postawę utrwalającą peryferyjność, wedle której „rodzimość” oznacza „wsteczność”, samodzielność zaś jest rozumiana jako balast.

 

Żadnego odwołania do sumienia. To Europa utopii i przemocy. Europa zmierzająca w niebezpiecznym kierunku, Europa na skraju przepaści.

 

 

 Gospodarka

 

 Za każdym przepisem, nawet tym brzmiącym zabawnie, jak wielkość krzywizny banana, stoi bardzo konkretny interes gospodarczy.

 

Im bardziej uregulowany rynek, tym więcej pola do korupcji i manipulacji konkurencyjnością. O prawdziwej konkurencji nie ma już mowy. To jedna z przyczyn stagnacji.

 

Kraj, taki jak Polska, ma pełne prawo do zachowania własnej waluty, skoro uznaje, że jest to dla niego korzystne.

 

Wyszło na jaw, że instytucje zaufania nie są wiarygodne, zaś rynek wewnętrznyUnii okazał się trwale zróżnicowany, inaczej niż zakładał model konwergencji unii walutowej.

 

Nie należy ulegać retoryce różnych podsuwanych rozwiązań, zwykle pokazywanych jako „bezalternatywne”, tylko posiadać własną strategię rozwoju gospodarczego.

 

W projektowanej federalnej Unii decydować się ma jak w spółce akcyjnej, wprost proporcjonalnie do bogactwa.

 

Dofinansowywano mniejszych po to, żeby mieć z nich sprawniejszą siłę roboczą oraz większe rynki zbytu.

 

Nie jest pewne, czy strefa euro przetrwa, zwłaszcza w obecnym kształcie.

 

Strefa euro znajduje się w sytuacji, kiedy jest jednocześnie ofiarą, jak i przyczyną kryzysu.

 

Może trzeba nawet rozważyć łagodne sposoby opuszczenia strefy euro przez niektóre kraje, bez strat ekonomicznych i politycznych.

 

Trzeba domagać się demonopolizacji handlu i dystrybucji. Unia ma braki w tworzeniu reguł chroniących na poziomie międzynarodowym średnie i małe firmy.

 

 

Historia

 

Wkroczyliśmy do europejskiego domu wraz z chrztem Polski w 966 roku.

 

Już na przełomie stuleci XIV i XV, w kontekście powszechnego użycia siły w celu chrystianizacji narodów bałtyckich, grono polskich uczonych wezwało do przestrzegania „prawa narodów”.

 

Jak uczy historia, to państwa Europy Środkowo- Wschodniej, jak np. Polska, płacą cenę za brak europejskiej i transatlantyckiej jedności. Po roku 1989 Europa Środkowa poddana była „terapiom” o charakterze neokolonialnym.

 

Oświecenie francuskie i późniejsze totalitaryzmy, nieszczęsne prądy, w najbardziej zaciekły sposób walczyły z religią i Kościołem przynosząc w imię politycznych urojeń głównie masowe mordy.

 

Pomysł na powrót Unii do swych korzeni nie oznacza restauracji Wspólnot Europejskich, takich jakimi były one 50 lat temu.

 

 

 Fałszywa polityka

 

Europa Zachodnia, jaką zastaliśmy w roku 1989, stawała się już innym kontynentem, w którym życie publiczne kierowało się nowymi, zupełnie zlaicyzowanymi zasadami.

 

Obawiano się „barbarzyńców” z Europy Środkowej, a teraz Europę zalewa prawdziwa fala migracyjna o charakterze niekontrolowanym, faktycznie zagrażająca jej bezpieczeństwu.

 

Zarządzający nie mają poczucia (nie jest ono wymuszone, obligatoryjne) odpowiedzialności przed obywatelami.

 

Funkcjonuje lęk, że nowe siły polityczne mogą udowodnić słabości obecnie dominującego głównego nurtu.

 

Tajna dyplomacja, decyzje poprzez przymus czy konflikt są zaprzeczeniem lojalnej współpracy.

 

Niektórym, wystarczająco silnym, udaje się uniknąć odpowiedzialności nawet za potężne naruszenia przyjętych wspólnie reguł.

 

Jeśli rzeczywiście ma istnieć wspólnota europejska, to bez hegemonów.

 

Każdy patrzy jakby tu samemu najwięcej zarobić, dobro wspólnotowe jest na dalekim planie.

 

Rządy zaczęły dla uzasadnienia swojej polityki powoływać się na nakazy „unijnych regulacji”, aby ukryć swoją nieudolność lub prawdziwe interesy polityczne (jak np. przy likwidacji całych branż przemysłowych w Polsce).

 

Ci sami, którzy w danym państwie stają do ostrej rywalizacji i prezentują się jako całkowicie przeciwstawne ugrupowania, w Parlamencie Europejskim współdziałają w najlepsze (chadecja i socjaliści).

 

Coraz silniej dochodzą do głosu koncepcje dalszego wewnętrznego dzielenia Unii bez udziału Polski w centrum decyzyjnym.

 

Dopóki nie będzie przywódców politycznych z prawdziwego zdarzenia, dopóty wszystko będzie szło w fałszywym kierunku.

 

Instytucje wspólnotowe mogą mieć tendencje do działania jako „agenci” silnych państw lub wpływowych grup.

 

Nie można tworzyć aktywnej polityki zagranicznej, kiedy każdego dnia musimy zadawać sobie pytanie: czy doczekamy jutra?

 

 

 Suwerenność

 

Podmiotowość państwa i narodu stoi przed integracją – o tym nie wolno nigdy zapominać.

 

Pamiętajmy, aby grać według własnej strategii, trzeba stawiać sobie najwyższe cele.

 

Celem i sensem polskiej polityki pozostaje zabezpieczenie istnienia i rozwoju polskiego narodu oraz silnego polskiego państwa.

 

Akt przystąpienia (i wystąpienia) z Unii jest dobrowolnym (czyli suwerennym) aktem woli narodu.

 

Unia sama nie może przypisać sobie żadnych uprawnień decyzyjnych.

 

Zasada fundamentalna jest niezmienna, suwerenność jest albo jej nie ma.

 

Te dwa pojęcia: suwerenność i podmiotowość są swoim dopełnieniem.

 

Podważa się rdzeń suwerenności wewnętrznej, czyli prawo narodów do swobodnego wyboru osób sprawujących władzę w państwie.

 

Jeszcze niedawno w najważniejszych gremiach unijnych głoszono, że słowo „suwerenność” ma zostać na zawsze wymazane z europejskiego języka.

 

 

 Biurokracja

 

Komisja Europejska jest dziś instytucjonalnie najsłabsza w swych dziejach, co próbuje odbijać sobie uruchamiając różne dziwne procedury kontrolne wobec niektórych państw.

 

Elita brukselska w ogóle nie rozumie już problemów pozostałych mieszkańców Unii, zwykłych obywateli.

 

Wprowadza się nadzór nad państwami członkowskimi ze strony instytucji unijnych.

 

Centralny nadzór miał służyć wszystkim w równym stopniu, a okazał się w rzeczywistości instrumentem pogłębiania przewagi silniejszych nad słabszymi i nadzoru nad ich gospodarkami.

 

Efektem europejskiego kryzysu jest wysyp regulacji dotyczących dyscypliny budżetowej w krajach UE.

 

 

Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.


 

 


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 6/2017 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum

Patronaty

Wydawnictwo Biały KrukCentrum Jana Pawła II - Nie lękajcie sięPrzewodnik KatolickiFrondaKluby Gazety Polskiej Radio WNET